Strona główna > testy zawodowe > Stres jest dobry, kiedy nad nim panujesz; jest zły, kiedy to on panuje nad tobą.

Stres jest dobry, kiedy nad nim panujesz; jest zły, kiedy to on panuje nad tobą.

Na temat stresu słyszał już pewnie każdy. Napisano o nim potężne tomy, przeprowadzono dziesiątki badań, alarmowano, że nas niszczy wiele razy. I co? Czy jest ktoś, kto może powiedzieć o sobie, że się nie stresuje? Albo czy jest ktoś, kogo znacie, kto się na stres nie uskarża? Pewnie tak. Są takie osoby. To ci, którzy opanowali trudną sztukę opanowywania stresu, ci, którzy umieją rozpoznać, że jest źle i zacząć się ratować. O tym jak rozpoznać, że stres zaczyna nad nami panować, kiedy przestaje być dobrym dopalaczem (hmm), a staje się trucizną, piszemy w raporcie z testu na poziom stresu. Znane jest powiedzenie- co cię nie zabije, to cię wzmocni. Sprawdźcie czy poziom stresu, który przezywacie jest dla waszego organizmu jeszcze do zniesienia… Przeczytajcie co możecie robić aby obniżyć poziom odczuwanego przez was stresu, jak żyć, by żyło się ciut łatwiej. Zobaczcie, jakim stresorom podlegamy w życiu prywatnym i zawodowym. Poczytajcie raport i spróbujcie się odprężyć🙂

Kategorie:testy zawodowe
  1. 13/10/2010 o 01:26

    czasem się nie da. Zbyt daleko się zaszło by zawrócić bez ofiar i rewolucji. Pisałem kiedyś tekst o nieszczęśnikach, którzy nabrali kredytów na 30 lat. Podpisali zatem pakt z diabłem.

    Stres, oraz strach potrafi byc wielce motywujący. Pamiętam z dzieciństwa okrzyk mojego ulubionego bohatera Tytusa z komiksu „Tytus, Romek i A’Tomek”:
    „- Strach poczwarza siły!”
    To żart, ale sporo w nim prawdy. Czasem stres powoduje że chce się nam wysilić, zmieniać na lepsze, rozwijać, kształcić. Gdy stresu nie ma, zaczyna się nam wydawać że jesteśmy bogami i nie mamy ograniczeń – zaczyna się droga nad przepaść.

    Tak się zabawnie składa, że użyła Pani mojego ulubionego cytatu: „Co cię nie zabije to cię wzmocni”.

    Ciekawe jest to, że tylko empirycznie jesteśmy przekonać się _gdzie_ leżą nasze granice wytrzymałości oraz: jak daleko jesteśmy wstanie pójść obraną drogą.

    I czasem można się wtedy miło zdziwić. Nie wiem, co na to psychologia, ale jako laik wiem z doświadczenia, że po przekroczeniu granic, o których myśleliśmy że są śmiertelne okazuje się często, że tam dalej jest droga, i słońce, i pogodni ludzie. A to, co uważaliśmy za granicę, wcale granicą nie było.

    Dobranoc Pani..

    • testree
      14/10/2010 o 15:53

      zachęcam do poszukiwania granic własnej wytrzymałości. nie mniej, tekst o stresie mówi, że po przekroczeniu złego progu jest już tylko gorzej. Stres już wówczas nie napędza, nie motywuje, nie dodaje sił. Staje się naszym wrogiem, który nam przeszkadza, niszczy, by w końcu zapędzić nas w jakieś choróbsko, które będąc jego wynikiem, najlepiej nawet leczone przez świetnych specjalistów nie mogą zostać uleczone, jako że ich przyczyna mieszka także w głowie i sposobie życia. Warto zatem poznać sygnały ostrzegawcze, jakie nam nasz organizm wysyła. Warto umieć nauczyć się słyszeć i słuchać. Zanim stres zacznie panować nad naszym życiem.
      pozdrawiam

  2. 14/10/2010 o 17:25

    czyli to tak, jak z silnikiem, który ma swoje ograniczenie prędkości. Może i da się pojechać jeszcze szybciej, ale silnik może się wtedy rozpaść lub zatrzeć….

    • testree
      14/10/2010 o 23:07

      troche tak. ale chyba też jak z pracą po prostu mięśni- daja dużo, można je wytrenować, nauczyc wytrzymałości, siły, odporności. Ale jest taki moment, kiedy ci mówią- basta- dalej nie zrobię ani jednego kroku. A jeśli mimo to zrobisz, to następnego dnia na pewno nie wstaniesz…

  3. Doświadczony praktyk
    14/10/2010 o 20:38

    Spotkałem w swoim życiu „wizjonerów”, którzy karmili się cudzym stresem. Hołdowali metodzie „zarządzania przez stres”. Efekty były opłakane…

    • testree
      14/10/2010 o 23:05

      i ja takich spotkałam… w oparciu o obserwacje, ukułyśmy kiedyś z koleżanką teorię, wedle której warunkiem rozwojowym jest trauma. W jej myśl- im trudniej, tym lepiej się ktoś rozwija. Innymi słowy- największą przysługę możesz zrobić swojemu podwładnemu to zwolnić go a uprzednio porządnie zjechać, by się poczuł jak śmieć. Jeśli wcześniej zafundujesz mu jakiś czas ostrej jazdy manipulacyjnej- masz jak w banku, że pracownik niechybnie się rozwinie.
      poważniej jednak, karmienie się cudzym stresem niestety nie jest takie rzadkie, jak Pan zapewne wie… Kluczem w takiej sytuacji jest myślę nauczyć ofiary takiego żercy jak sobie radzić z tym, co im to robi… bo samego kreatora tej sytuacji pewnie tak łatwo się niczego nie nauczy, jeśli w ogóle…

  4. 15/10/2010 o 01:27

    Ale czemu zwolnić? Mnie uczono innego podejścia, które z powodzeniem sam od lat stosuję wobec innych. Wrzucam na głęboką wodę i przyglądam się z boku: utonie – to znaczy że szkoda było prądu. Popłynie samodzielnie do brzegu – oznacza, że zdolny i warto w niego inwestować. Są to sytuacje stresogenne, ale szanse są wyrównane, nikt nikomu nie robi „na złość”.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: